Szkolna 3, 96-320 Mszczonów

“Pusta noc” Pauliny Hendel – recenzja

Data publikacji: 04/02/2021

Fantastyczna noc

Nigdy nie byłam wielką zwolenniczką książek z gatunku fantastyki. Owszem, czasem warto obejrzeć dobrze zrealizowany film, w którym występują smoki czy wampiry, jednak takie stworzenia na kartach powieści raczej przywoływały u mnie skojarzenia z bajką. Czymś, co rodzice czytają w dzieciństwie, a człowiek dorastając zupełnie odcina się od tego typu publikacji. Jeśli jednak nadal pozostaje wielbicielem gatunku fantasy, to z reguły dołącza do wiernych czytelników powieści Tolkiena lub Sapkowskiego. Pewnego dnia w pracy koleżanka przekonała mnie jednak, że istnieje coś pomiędzy bajkami i rozbudowanymi światami wykreowanymi przez wspomnianych mistrzów gatunku. W ten sposób podczas bibliofilskich zakupów do mojego zbioru trafiła „Pusta noc” Pauliny Hendel.

Autorka pochodzi z Miastka, małego miasteczka położonego na Pomorzu. Być może właśnie dlatego, chcąc urozmaicić swoją egzystencje, już od dzieciństwa interesowała się literaturą fantasy. Jej pierwsze dzieło, postapokaliptyczny cykl książek „Zapomniana księga”, został bardzo dobrze przyjęty przez czytelników, co sprawiło, że początkowo planowany jako trylogia, w tym momencie liczy już jeden tom więcej.

Powieść „Pusta noc”, wydana w 2017 roku, rozpoczyna cykl „Źniwiarz”, obecnie również składający się z czterech części. W przeciwieństwie do najbardziej znanych książek tego gatunku, fabuła nie rozgrywa się w średniowieczu, ale w bliżej nieokreślonej czasowo współczesności. Wielbiciele literatury przepełnionej baśniowymi stworami określają takie utwory mianem „urban fantasy”.

Miejscem rozgrywania się akcji jest fikcyjne miasteczko Wiatrołom oraz okoliczne wsie i miejscowości o wdzięcznych nazwach – między innymi Grzmiąca czy Czarna Woda. Już samo to nasuwa skojarzenie, że nie będzie to książka, w której wszyscy bohaterowie są dobrzy a świat przypomina mityczną arkadię.

Główną postacią, wokół której zbudowana jest fabuła powieści, jest Magda, z pozoru zwyczajna, dwudziestoletnia dziewczyna, pracująca w księgarni należącej do jej mamy. Bohaterka ma jednak pewien szczególny dar, który odróżnia ją od pozostałych ludzi. Potrafi dostrzec nawich, czyli różnego rodzaju niebezpieczne demony takie jak upiory, bezkosty czy zwidy. Korzystając ze swoich zdolności, Magda nocami poluje na zagrażające ludziom stwory, pomagając w ten sposób swojemu wujkowi, Feliksowi.

Drugi z głównych bohaterów nie jest człowiekiem. Jak często podkreślane jest w książce, nie jest również martwy tak jak demony, które unicestwia. Feliks jest żniwiarzem a więc łowcą wszelkich nadnaturalnych istot. Z pierwszej części cyklu dowiadujemy się, że ma on około 150 lat. Już na samym początku powieści żniwiarz zmienia także swoje ludzkie wcielenie. Dusza łowcy demonów jest prawie nieśmiertelna, więc po zgonie swojej obecnej powłoki, przejmuje ciało kolejne zmarłego i może nadal bronić ludzi przed mieszkańcami Nawii.

Już na początku powieści Feliks, zraniony przez upiora, ginie, ale po pół roku powraca do Wiatrołomu w ciele dziewiętnastolatka. Wtedy też akcja nabiera tempa. Okazuje się, że w międzyczasie ktoś zaczął mordować żniwiarzy. Nie ich ziemskie ciała, ale nieśmiertelne dusze, co wcześniej nikomu się nie udało. Feliks nie może skontaktować się z żadnym przedstawicielem swojej „profesji” i w ten sposób razem z Magdą rozpoczynają śledztwo, które sprowadzi na nich wiele niebezpieczeństw, nie tylko w postaci demonów.

Ogromną zaletą książki jest podjęcie w niej tematyki wierzeń słowiańskich. Będąc w szkole poznajemy mitologie Greków i Rzymian, ale nie dowiadujemy się prawie nic o tym, w co wierzyli nasi przodkowie. Wierzenia słowiańskie nie są może tak rozbudowane, jak wspomniane, jednak naprawdę warto wiedzieć, skąd wzięły się niektóre ze współczesnych przesądów czy legend. Lektura powieści „Pusta noc” z pewnością pozwala na zdobycie podstawowej wiedzy o dawnych demonach i może się stać inspiracją do zgłębienia tej tematyki. Tym bardziej, że opowieści o dawnych upiorach czy dzikich myśliwych są przywoływane przy okazji, więc czytelnik nie znudzi się długimi opisami wierzeń Słowian.

Walorem książki są również z pewnością bohaterowie. Cały cykl „Żniwiarz” reprezentuje tzw. nurt young adult, który niekoniecznie skierowany jest tylko do młodego odbiorcy. Jego charakterystyczną cechą jest podejmowanie trudnych tematów, np. śmierci bliskich czy pierwszej, nieszczęśliwej miłości. Wszystko to odnajdziemy na kartach powieści Pauliny Hendel, co tylko urealnia główne wątki morderstw żniwiarzy i polowań na demony. Bohaterowie to zwyczajni ludzie. Nawet żniwiarz, który w kolejnym wcieleniu staje się złośliwym nastolatkiem. Normalne jest także powieściowe miasteczko, którego mieszkańcy nie zdają sobie sprawy z tego, że nocami są bronieni przed nawimi. Zdecydowanie podobała mi się koncepcja, która zakłada, że fantastyczne wydarzenia zdarzają się zwykłym ludziom i odbywają się w mieście takim jak moja miejscowość. Dzięki takiemu zabiegowi książkę czyta się jak prawie wiarygodną opowieść. Łatwiej jest wyobrazić sobie bezkosta, który przemierza ulice Wiatrołomu niż średniowiecznej osady.

Dużą zaletą tej „fantastycznej” lektury jest również kompozycja czasowa. Wszystkie wydarzenia dzieją się w niej chronologicznie a przeszłość poznajemy tylko za pomocą rozmów i przemyśleń bohaterów. Zawiłości czasowe, to chyba jeden z najważniejszych czynników, które sprawiły, że nie zachwyciły mnie skomplikowane historie Tolkiena. Kolejną była mnogość bohaterów. Ci, w powieści Pauliny Hendel, występują w ograniczonej liczbie, co znacznie ułatwia śledzenie fabuły.

Nie tylko postacie i miejsce akcji mają cechy realizmu. Wiarygodne są również dialogi, w których nie brak współczesnych słów, używanych przez młodzież. Rozmowy pomiędzy bohaterami nie są długimi wywodami i nie spowalniają akcji. Brak też obszernych monologów wewnętrznych, co jednak wcale nie wpływa na stopień poznania głównych aktorów wydarzeń i ich motywacji.

Okładka jest dla wielu bibliofilów sprawą niezwykle ważną. Często to ona decyduje o tym, czy zdecydujemy się na przeczytanie danego tytułu. Obwoluta „Pustej nocy” z pewnością może zrobić wrażenie na potencjalnym odbiorcy. Na okładce znajduje się bowiem słowo „żniwiarz”, które zostało w niej wycięte, ukazując twarz dziewczyny, najprawdopodobniej Magdy, głównej bohaterki. Całość przykuwa uwagę widza nie tylko ciekawym pomysłem graficznym i jego realizacją, ale także dopracowaniem szczegółów. Okładka ma kolor granatowy, co zapowiada mroczność klimatu powieści, która momentami przejawia cechy horroru.

Podczas lektury kilka razy zdarzyło mi się dostrzec błędy w odmianie rzeczowników, szczególnie użytych w dopełniaczu. Na kartach powieści pojawiły się także braki interpunkcyjne, ale znacząco nie wpłynęły one na mój odbiór historii. Z pewnością dlatego, że były to błędy naprawdę sporadyczne, więc są one raczej zwykłymi niedopatrzeniami.

Najpoważniejszym zarzutem, jaki mogłabym postawić autorce powieści, jest przewidywalność historii. Wiedząc, że „Żniwiarz” jest cyklem, miałam świadomość, że mało prawdopodobne jest, by w pierwszym tomie zginął któryś z głównych bohaterów. Wiedza ta trochę zmniejszała napięcie podczas czytania scen polowań na demony, które musiały kończyć się przeżyciem Magdy i Feliksa. Nawet główny zwrot akcji, który następuje na ostatnich kartach powieści, można było przewidzieć już wcześniej, co jednak wcale nie zmniejszyło przyjemności czytania książki.

Myślę, że „Pusta noc” to dobra propozycja szczególnie dla osób, które lubią opowieści o fantastycznych stworach. Mnie osobiście na pewno zainspirowała do poszerzenia wiedzy o wierzeniach słowiańskich. Z pewnością planuję też zakup kolejnych tomów serii „Żniwiarz”, ponieważ jestem ciekawa dalszych losów Magdy i Feliksa. Co prawda trudno zaliczyć mnie do kategorii wiekowej „młodzież”, jednak nie uważam, by były to książki wyłącznie dla nastolatków. Ciekawe wykorzystanie dawnych wierzeń, żywa fabuła, lekko mroczna historia i realistyczni bohaterowie – wszystko to, moim zdaniem, sprawia, że cykl Pauliny Hendel warto polecić nie tylko wielbicielowi fantastyki.

 

Dagmara Bednarek

Miejska Biblioteka Publiczna w Mszczonowie

Moja e-bibliotek@ liderem informatyzacji na Mazowszu

Projekt jest realizowany w ramach programu 2.1 E-usługi, Poddziałanie 2.1.1 E-usługi dla Mazowsza, typ projektów Informatyzacja bibliotek, w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020.